• :
  • :

Wiadomości

2017/08/21 07:06:57

Już od piątku trwały prace w burze zawodów i na serwisie IM Gdynia. W tym roku zdecydowałam się na wolontariat w piątek a w sobotę wraz z Piotrem startujemy w sprincie. Robert przez trzy dni ciężko pracował na serwisie, by przygotować wszystkim potrzebujący serwisu, rowery.

 

Doskonały start Piotra, w tym roku to jego debiut na tak prestiżowej imprezie, gratulujemy wyniku,. Ja na szczęście bezpiecznie dotarłam do mety, jak zawsze z zadowalającym wynikiem. A w niedzielę wyjechaliśmy naprzeciw Rowerowym Kaszubom, by wspólnie pokibicować startującym na' połówce”

 

Trasę z Kartuz poprowadził Dominik, przeczytajcie jego relację:


Godzina 6:10 pobudka, szybkie śniadanko, prowiant spakowany, łapię kask, okulary, rower i w drogę do Kartuz, objazd promenady, potem przez rynek ścieżką w stronę Grzybna, odbicie na Kaliska i pędem nową kostką do Kobysewa. Po drodze drobna mżawka zakładam kamizelkę i pędzę na Smołdzino po drodze dwoje kolarzy chowa się pod wiatą pewnie trochę za ślisko dla nich. Dojeżdżam do Żukowa ale skręcam za wcześnie trzeba było sprawdzić mapę a potem kręcić wskutek czego muszę wracać pod górę przez łąkę, odnajduję właściwą drogę leży na niej trochę gruzu ale jakoś dałem radę a dętki nie strzeliły, dojeżdżam do Żukowa dołącza Ania i Basia, teraz wspólnie jedziemy do Gdyni.

 

W Chwaszczynie krótki postój Basia rzuca gromy na telefon a z parkingu już słychać śmiech pewien pan postanowił jej pomóc z telefonem ale i on nie był w stanie przemóc technologii telefonu X., ruszamy dalej prosto do Gdyni na wielkopolskiej spotykamy Natalię i Piotra, wspólnie kierujemy się na molo w Orłowie, regenerujemy siły obok galerii Debiut aby ruszyć do centrum dopingować zawodników IronMan Gdynia na dystansie Olimpijskim -( 1,9 km pływanie 90 km rower na koniec 21,1 km biegiem), zwyciężył Boris Stein GER z czasem 3:52:04, wśród kobiet najlepsza okazała się Lisa Huetthaler

 

Żegnamy Gdynię trzeba wracać, jedziemy Kielecką pod górę przez Witomino -Chwarzno-> Wiczlino, wskakujemy na czarny szlak prowadzący przez Górę Krzyżową ( teraz to zaczęła się zabawa) wypłukane ścieżki, w górę, w dół, gdy wracamy na żółty szlak rowerowy robi się trochę łatwiej. Przecinamy ul. Wiczlińską kierujemy się na Dąbrowę przeskakujemy przez rzeczkę Kaczą potem pod górę przed nami wielki mur (Dąbrowski) jest przejście po prawej ale... Anka krzyczy choć zobacz to sam... spłynęła trochę droga a została wielka wyrwa, przenosimy rowerki aromatycznymi drogami (Bazyliowa, Goździkowa) jedziemy dalej w stronę góry Donas. jesteśmy prawie na miejscu widać już wieże ale są 2 drogi wybieramy tą gdzie idą ludzie, no właśnie idą na końcu trzeba pchać a potem przeciskać się przy płocie, daliśmy radę. Szybko na taras widokowy widać morze Gdynię Chwaszczyno i Zakopane:) nie, Zakopanego nie widać. rzut oka na trasę, dobra jedziemy ale drogą jak należy, przez lasy i osiedla docieramy do Chwaszczyna, postój na Pizzę małą, i powrót znaną trasą przez Borowiec Pępowo do Żukowa na PKMkę, na liczniku już 100km więc można odpocząć.

 


Ważna informacja nie zawsze w pociągu jest miejsce dla rowerów więc nie czkajcie na ostatni pociąg bo mogą was nie zabrać. Pociągiem do Somonina, Anka dalej do Kościerzyny. Pokręcone ! Pokręcone, szerokiej drogi i niech podają nogi.

 

DZ, NL

 





Powrót do aktualności


Partnerzy