• :
  • :

Wiadomości

To już ostatnie spotkanie na kultowej ustawce Gravelondo przygotowanej przez Michała Bogdziewicza. To był wyjątkowy czastrenindowy dla nas wszystkich. Nowe przyjaźnie rowerowe i nowe trasy gravelowe.

 

Ostania ustawka Gravelondo prowadziła szlakiem przygotowanym przez Michała Sawicza czyli Kartuzy. Trasa zaledwie albo i aż 60 kilometrowa, ale dająca naprawdę popalić. To jedna z najbardziej grawelowych i wymagających tras w którymi jeździłam w tym sezonie. Minimum asfaltu maximum zadowolenia i zmęczenia.

 

Pogoda mimo iż synoptycy zapowiadali deszcz tym razem była przepiękna, na tej trasie. Ostatnio gdy nią jechaliśmy zaskoczył nas totalny armagedon pogodowy więc bardzo cieszyła nas piękna słoneczna pogoda. Wiadomo, żeby nie było tak pięknie był wiatr, błoto ale i super zabawa.

 

Gdy dojechałam pod miejsce spotkanie o 9 nie było nikogo wiedząc , że do startu jeszcze 30 minut spokojnie czekałam. Powoli pojawiali się kolejni uczestnicy i nagle niespodzianka, miło nie być kawy a podjeżdża Rafał, który pomimo poważnej kontuzji barku dostarczył nam gorącą kawę , za co dziękujemy i życzymy szybkiego powrotu na rower!

 

Powoli zbliża się godzina startu pierwsza grupa liczyła zaledwie 4 uczestników. Grupa rozrywkowa przyciągnęła zdecydowanie więcej chętnych i aż 4 kobiety, co mnie osobiście ogromnie cieszy. Tak jak piałam trasa wymagająca, dużo przewyższeń, większość dróg to dukty leśne i błotniste szutry, ale były także odcinki takie na których noga sama rwała się do przodu. W okolicach Dzierżążna dotarli do nas chłopaki z Rowerowych Kaszub. Jak w każą sobotę Rowerowe Kaszuby ćwiczą technikę na MTB , ale jako gościnni Kaszubi postanowili przywitać gości :)

 

Kilka wspólnych kilometrów, fotek i każdy pojechał w soją stronę. My obraliśmy kierunek Mezowa przez Burchardztwo a Rowerowe Kaszuby pokręciły w stronę domu. Sobki piękny odcinek aż do Babiego Dołu tam postanowiliśmy odpocząć na chwilę i posilić się. Teraz to już tylko niecałe 30 kilometrów do celu. Trochę pogoda nam się pogorszyła i zerwał się dość silny wiatr, ale jako , że humory nam dopisywały a noga niosła jechaliśmy bez zająknięcia dalej.

 

W tak cudownej atmosferze minęło nam ostatnie już w tym sezonie Gravelondo. Dziękuję wszystkim za te wspólne 20 tygodni. Tym co już są ze mną 2 sezon podwójnie. Ta zima była zupełnie inna niż w poprzedni roku, Tak naprawdę zero śniegu i lodu ale za to dużo kultowego błota. Micha l Bogdziewicz – dziękuję , że dzięki tobie pomachaliśmy gravelowanie.

 

 

Do zobaczenia na ścieżkach czy drogach a może na szosie…NL





Powrót do aktualności


Partnerzy